listopada 02, 2018

suzvintage

suzvintage

Kochani!

Postanowiłam założyć bloga, który oprócz wątków kulturalnych będzie podejmował inne tematy, również związane z moimi pobocznymi zainteresowaniami. Wszystkich  zapraszam


i jeszcze


:)

marca 13, 2018

'Lady Bird' (recenzja)

'Lady Bird' (recenzja)

Lady Bird, to film w reżyserii Grety Gerwig o trudnym okresie dorastania, skomplikowanych relacjach matki z córką, a także o lęku przed samotnością. Opowiada historię Christine McPherson, która nie chce być utożsamiana ze swoimi imieniem i nazwiskiem, przedstawia się jako tytułowa Lady Bird, dodając, że to imię, które jest dane przez nią samą (w moim odczuciu jest to pewien symbol - wymyślone imię jest formą buntu, powrót do prawdziwego nazwiska, krokiem ku dojrzałości). Jest trudną do poskromienia nastolatką, z artystyczną duszą i niebywałą wrażliwością. Poznajemy ją w trzeciej klasie katolickiej szkoły średniej w Sacramento. Widz od pierwszych minut filmu wie,że bohaterka nienawidzi mieściny, w której mieszka. Niechęć z czasem przerodzi się w nostalgię za dawnym znajomym otoczeniem. Mówi się, że historia przedstawiona w filmie wiele czerpie z biografii Grety Gerwig, która urodziła się w Sacramento w Kalifornii, która także pragnęła się wyrwać z małej mieściny do wielkiego miasta - Nowego Jorku, by tam studiować sztuki wyzwolone i odnaleźć siebie w specyficznym wyglądzie.

Christine (Saorise Ronan) ma przyjaciółkę Julie (Beanie Feldstein), która ma spore problemy z nadwagą, jednak jest od niej dużo lepsza w przedmiotach ścisłych, potem okazuje się,że mimo wewnętrznego artyzmu Lady Bird, to Julia radzi sobie lepiej w przesłuchaniach do koła teatralnego i dostaje główną rolę. Christine zaś śpiewa jedynie w chórkach. Mimo to główna bohaterka się nie zraża, wszakże poznaje w kole swoją pierwszą miłość Dannego (Lucas Hedges), który jak sam mówi zbyt bardzo ją szanuje, by dotknąć jej piersi. Prawdziwe powody tak szlachetnego postępowania są jednak o wiele bardziej skomplikowane. W filmie poznajemy też drugi obiekt westchnień Lady Bird Kyle'a (Timothee Chalamet), dla którego wiele poświęci, a mimo to okaże się nie wart świeczki. 
Ciekawą postacią w filmie jest także matka bohaterki, pielęgniarka, która musi pracować na dwie zmiany, ponieważ ojciec Christine stracił pracę i podupadł psychicznie. Boryka się tym samym z problemami finansowymi i strachem przed przyszłością. Pragnie dla córki jak najlepiej, a mimo to nie potrafi tego okazać. Christine zaś pragnie zadowolić swoją matkę i jednocześnie być w zgodzie ze swoimi marzeniami, co staje się nie lada wyzwaniem. 
Oprócz poważnych treści, które zechciała przekazać nam reżyserka, nie brak także chwil komediowych. Jedną z moim ulubionych scen (właściwie jest to pierwsza scena w tym filmie) zaczyna się od łez. Matka z córką słuchając audiobooka powieści Grona gniewu, wracając do domu z wycieczki do college'u, płaczą nad wzruszającym, ostatnim zdaniem książki. Wspólna chwila literackiego katharsis, szybko jednak przeradza się w kłótnię, którą przerywa... no właśnie. Tego się dowiecie, gdy obejrzycie film. :)

Już podsumowując - uważam,że scenariusz został świetnie napisany, jest pełen emocjonujących słów i jednocześnie bliskich nam, potocznych, które mogę zostać wypowiedziane przez każdego z nas. Chciałabym opisać o wiele więcej, zacytować wszystkie żarty, które rozbawiły mnie do łez, opowiedzieć o smutnym księdzu i trenerze piłkarskim, o opłatkach komunijnych i posiadłościach Sacramento. Nie mogę jednak tego uczynić, wszakże miała to być recenzja, a nie spoiler. :)







marca 04, 2018

Krótka historia ludzkości

Krótka historia ludzkości

Dziś chciałabym napisać kilka słów na temat, dość popularnej ostatnio książki pt. Sapiens. Od zwierząt do bogów, w której autor, Yuval Noah Harari, opowiada nam losy ludzkości w zupełnie inny sposób niż to było dotychczas. Zwraca uwagę na to, iż zdominowaliśmy inne, mniej silne gatunki małp człekokształtnych i prawdopodobnie je wytępiliśmy. Co gorsza, odrzuciliśmy głębszą refleksję nad historią innych gatunków, a nasza opowieść zdominowana jest przez pryzmat losów homo sapiens. Zdaniem autora jednak, nasze dzieje, szczególnie w początkowej fazie rozwoju, są jedynie malutkim wycinkiem historii. 

Możemy się zastanawiać, czy możliwa jest opowiedzenie historii ludzkości poprzez książkę, która ma jedynie 500 stron. Wydaje się to wątpliwe i uwierzcie, również byłam sceptyczna. Jednak po refleksji nad tą publikacją, dotarło do mnie,że autor chciał poprzez pewne zagadnienia wzbogacić naszą wiedzą, a także skłonić do refleksji o naszym gatunku. 

Autor pokusił się o prezentację losów człowieka poprzez szeroko rozumiane rewolucje (nie będę tutaj wchodzić w ten termin zbyt szeroko, etymologia tego słowa, to temat na osobny artykuł). Wyróżnił rewolucję poznawczą, agrarną i naukową. Rewolucja poznawcza oczywiście wiązała się z rozwojem ludzkości w początkowej fazie, a także rozprzestrzenieniem się naszego gatunku po całej planecie. Rewolucja agrarna spowodowała,że przestaliśmy być wędrowcami, zdecydowaliśmy się na osiedlenie, uprawę roli i walkę z żywiołami (powodziami, suszami itp.) Harari uważa jednak,że taki sposób na życie nie do końca był dobry. Jego zdaniem człowiek dał zniewolić się zbożu, o które musiał dbać, a nasza dieta stała się mniej urozmaicona. Rewolucja naukowa zaś zainicjowała rewolucję przemysłową, która w konsekwencji zainicjowała rewolucję informatyczną i biotechnologiczną, która ma oznaczać nasz koniec, ponieważ człowiek zostanie zastąpiony nieśmiertelnymi cyborgami. Jak widzicie, nie można odmówić autorowi ciekawego podejścia do tematu. 

We wspomniane rewolucje wplecione zostały inne doniosłe wydarzenia z historii ludzkości. Przede wszystkim rozwój języka, myślenie abstrakcyjne, współpraca między jednostkami, plotkowanie, wykształcenie się systemów religijnych, kapitalizm.

Musze przyznać,że Harari porusza się po tych rozległych i skomplikowanych sprawach w sposób, który jest wciągający i pouczający. Mówi nam,że nasz gatunek oddalił swoją intymną symbiozę z przyrodą i zmierza w kierunku chciwości i wyobcowania, a rewolucja rolnicza była największym oszustwem w historii. Sądzi także,że ludzkie emocje i pragnienia nie zostały dotknięte żadną z tych rewolucji. Nasze nawyki żywieniowe, konflikty, seksualność korzeniami sięgają do czasów zbieraczy-łowców. Dziś możemy mieszkać w wysokich apartamentach z przepełnionymi lodówkami, ale nasze DNA nadal myśli, że jesteśmy w sawannie. Stan naszego szczęścia nie jest zależny od pieniędzy, które posiadamy. Ludzkie w głębi serca dążą do czegoś innego. Harari sugeruje,że nasze czasy są trudniejsze niż te 15 000 lat temu właśnie przez pościg za pieniędzmi, które są potrzebne bo tak to sobie ludzkość kiedyś wymyśliła. 
Łatwo dać się uwieść sposobowi, w jaki Harari konstruuje swoje wnioski, uważam jednak,że często jego tezy są zbyt lekkomyślne wobec związków przyczynowo-skutkowych, przykładem jest  przedstawienie skutków bitwy pod Navarino. Mimo śmiałej tezy autora - Grecja nie stała się wolnym krajem (można o tym przeczytać chociażby na wikipedii). 

Mimo wszystko, książka zrobiła na mnie spore wrażenie. Dzięki niej zaczęłam się szerzej zastanawiać nad ludzkością. 

Mając tak olbrzymią wiedzę i władzę nad planetą, co chcemy z nią uczynić i co osiągnąć?

lutego 23, 2018

"Liryczni poeci mają zwykle, jak wiedział, zimne serca" czyli cząstka Czesława Miłosza na scenie teatralnej

"Liryczni poeci mają zwykle, jak wiedział, zimne serca" czyli cząstka  Czesława Miłosza na scenie teatralnej

 
 Zrozumienie ludzkich emocji w obliczu tragedii nie jest łatwe, jednak czy staje się one prostsze, gdy zostaną przelane na papier? Można by rzec to zależy. Zależy od czego? Od własnych doświadczeń, siły empatii? Być może. Jednak czy faktycznie czujemy to samo w obliczu podobnych emocjonalno-egzystencjalnych klęsk? 

Mimo, iż na sztuce Orfeusz i Eurydyka byłam na początku lutego, nadal targają mną skrajne emocje. Oczywiście motywem przewodnim, a właściwie budulcem całego przedstawienia był wiersz Czesława Miłosza o tym samym tytule, który napisał po śmierci swojej żony Carol.  Na stronie Teatru Ósmego Dnia (bo tam właśnie odbywała się sztuka) czytamy,że spektakl jest wypowiedzią trzech poznańskich twórców: Janusza Stolarskiego (reżyser i aktor), Tomasza Jarosza (videomaker) i Patryka Lichoty (kompozytor i muzyk). Każdy z nich próbuje rozwikłać tajemnice, odpowiedzieć na pytania, które odnalazł w poemacie Miłosza. Wizje artystów tworzących spektakl wzajemnie się przenikają i uzupełniają. Posługując się językiem właściwym poezji – językiem metafory, niedopowiedzenia, myślowego skrótu, twórcy chcą pobudzić wyobraźnię widzów i sprowokować ich do stawiania własnych pytań i dawania własnych odpowiedzi. To spektakl multimedialny, w którym używając nowoczesnych środków artystycznego wyrazu, bliskich i zrozumiałych współczesnemu odbiorcy, autorzy próbują zmierzyć się z tym co ukryte w micie, odwieczne i uniwersalne – z tajemnicą ludzkiej egzystencji, z którą od wieków mocują się poeci i filozofowie.

 W moim odczuciu spektakl był jedną wielką emocją, z którą momentami nie potrafiłam sobie poradzić. Na scenie obecny był jeden aktor, który przez cały ten czas nie wypowiedział ani jednego słowa, odgrywał swoistą pantomimę bogatą w ruch, gest, mimikę, w tle zaś wybrzmiewały wersy wiersza Czesława Miłosza. Wszystko to, w połączeniu z multimediami w postaci nagrań i migawek zdjęć tworzyło niebywały, smutny nastrój. Specyfika przekazu wyryła się w mojej pamięci i myślę,że długo w niej zostanie. 

Co do samego wiersza - trudno poddawać go analizie, wszakże jest to intymne wyznanie poety, z którym nie sposób dyskutować. Każdy przeżywa tragedie na swój sposób. Czesław Miłosz przedstawił nam swój obraz rozpaczy, nawiązując do starożytnego mitu, uświadamiając nam,że za nim bądź też Orfeuszem tak naprawdę nigdy nie było Eurydyki, bo i też nie mogło jej być. Została jedynie rozpacz.


lutego 22, 2018

Promujbloga.pl - Nasz pierwszy krok, aby zdobyć czytelników

Promujbloga.pl - Nasz pierwszy krok, aby zdobyć czytelników

Jak wiemy, prowadzenie bloga nie należy do najłatwiejszych rzeczy, szczególnie, kiedy się zaczyna. Pierwszą obawą jaka się w nas rodzi jest strach przed brakiem czytelników. Oczywiście chcemy się uzewnętrzniać dla siebie samych, ale jeśli decydujemy się już na założenie bloga, oczekujemy jednak,że ktoś odniesie się do naszych wynurzeń i doceni to, co w pocie czoła  tworzymy. Nie zawsze jednak tak jest. Porad na temat promocji bloga zawsze jest mnóstwo. Nie mamy jednak czasu na siedzenie przed komputerem 24/7 i promowanie bloga przez cały czas, wszakże życie prywatne jest też bardzo ważne, a właściwie ważniejsze.

Dlatego dziś chciałabym Wam zaproponować świetny sposób na promocję swojego bloga, który zdecydowanie zaoszczędzi nas czas, a pozwoli na zwiększenie oglądalności naszej strony, zwiększy czytelników i zainicjuje komentowanie naszych postów, o ile wpiszemy się w tematykę oglądających nasze miejsce w sieci. 

Jest to strona internetowa promujbloga.pl. Wszakże zarejestrowałam się na niej niedawno, jednak zauważyłam, że moje statystyki zaczynają stopniowo coraz bardziej wzrastać, co uważam za duży plus. Wierzę,że są osoby, które czytają mojego bloga, mimo iż go nie komentują (uświadomił mi to ostatni mail).

Dzięki rejestracji wasze treści będą wyświetlane w serwisie i trafią do wszystkich użytkowników, ponieważ serwis rozdzielił na poszczególne kategorie blogi. Dzięki temu mamy szanse na zainteresowanie się treściami, których normalnie byśmy nie poszukiwali, a tak, wszystko mamy na talerzu!

Przekonałam? To teraz nie trać ani chwili i załóż konto! :)

stycznia 30, 2018

Indie nieznane: symbolika stroju kobiecego, cz.2

Indie nieznane: symbolika stroju kobiecego, cz.2

Kolejną część moich rozważań na temat symboliki stroju kobiecego w Indiach poświęcę kwestii czystości/nieczystości rytualnej, ponieważ w hinduizmie jest to bardzo ważne kryterium doboru stroju.

Aby strój był rytualnie czysty musi być przede wszystkim schludny i niezniszczony (ubranie niezniszczone to także tkanina, która nigdy nie była pocięta, a potem zszyta). Wtedy dopiero kobieta (mężczyzna także) może dostąpić zaszczytu obecności podczas wszelakich rytuałów, czy ceremonii zaślubin (panny młode również to dotyczy). Znaczenie ma także rodzaj tkaniny. Akceptowany jest jedwab i bawełna. Często, gdy stroje ulegają lekkiemu zanieczyszczeniu, wszywa się w nie nici z materiałów szlachetnych (złota i srebra), które w ich kulturze mają działanie oczyszczające. 

W rozumieniu kultury indyjskiej, kobieta w ciągu swojego życia jest częściej nieczysta, niżeli czysta. Dla przykładu: podczas menstruacji, czy po porodzie dziecka. Wspólnym okresem nieczystości dla obu płci jest czas żałoby po śmierci członka rodziny. 

Gdy kobieta podczas miesiączki natrze się olejami zapachowymi, jej przyszłe dziecko urodzi się z chorobą skóry, jeśli w tym stanie pomaluje oczy, jej dziecko będzie niewidome, gdy umyje zęby, jej dziecko będzie miało przebarwienia na zębach, jeśli się wykąpie, jej dziecko się utopi. Ponadto kobieta nie może zakładać gustownych ubrań i biżuterii (dokładnie o strojach, biżuterii i ich roli w części pierwszej artykułu), a także upinać włosów, gdyż jej dziecko będzie łyse. (szerzej o tym: Julia Leslie, Tryambakayajvan, Oxford 1989). Włosy upięte kojarzą się z czystością i kontrolą nad kobietą. W momencie ich rozpuszczenia, wiadomo,że kobieta jest nieczysta. Wspominam o tym, ponieważ na terenie Pendżabu wiele kobiet do dziś stosuje się do tych zaleceń.

PS: Im więcej czytam na ten temat, tym bardziej ta kultura mnie intryguje i jednocześnie przeraża. 
PS2: Nie wiem czy wiecie, ale wczoraj autobus z 50 pasażerami wpadł do kanału w stanie Murshidabad w Zachodnim Bengalu. 36 osób zginęło. Kierowca podobno rozmawiał przez telefon podczas jazdy.



stycznia 23, 2018

przegląd kulturalny

przegląd kulturalny




Wpadłam na pomysł, aby co jakiś czas, tj. gdy poziom moich wrażeń kulturalnych sięgnie zenitu, opublikować wpis, który będzie dotyczyć propozycji filmowej, godnej polecenia książki, albumu muzycznego, który zapadł mi w pamięć oraz wystawy/wydarzenia/koncerty, które uważam za wartościowe.

Film: Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda (The Assassination of Jesse James by the Coward Robert Ford) reż. Andrew Dominik

Jest to film biograficzny, opowiadający historię Jesse'ego Jamesa, wyjętego spod prawa rzezimieszka. Fabuła toczy się w XIX wieku w stanie Missouri. Historia stopniowo nabiera ponurej wizji, ukazując go, jako psychopatycznego byłego partyzanta Konfederacji. Po wojnie zaś rozpoczął działalność rabunkową. Jego celem stały się pociągi. Wszystko to miało na celu powiększenie osobistego kapitału. ;) Zamordował go tytułowy Robert Ford, członek jego gangu w 1882 roku za 10 000 $ nagrody.

Film jest specyficzny w przekazie (wiem, wiem, podobnie pisałam w recenzji Kochanków z księżyca, chyba po prostu lubuję w takich filmach), brakuje mu pewnej ekspresji, fabuła toczy się wolno, jednak w moim odczuciu, po głębszym przemyśleniu, chyba dobrze jest jak jest. Dzięki temu lepiej zrozumiałam jego psychologiczne ujęcie. Postać Jesse'ego Jamesa przypomina mi troszkę Hamleta, gdyż ten nosi wielkie płaszcze z wilczych skór, błąka się ponuro po zamarzniętych stawach, by stawiać sobie retoryczne pytania natury egzystencjalnej, mieszając chwile nostalgii z wściekłością.

Sama chwila śmierci także została intrygująco przedstawiona - o czym dowiecie się, gdy obejrzycie film. Całości dopełnia muzyka, która oddaje klimat tamtych czasów, co ważne w jednej ze scen zaśpiewano piosenkę, która faktycznie pochodzi z tamtych czasów, już po śmierci Jamesa. Dodam także,że pod względem historycznym historia obu panów została znakomicie przedstawiona.





Książka: Wiesław Myśliwski, Widnokrąg
Autor nad książką pracował około 10 lat. Często pisze się,że powieść ta jest w dużej mierze nasycona wątkami autobiograficznymi Myśliwskiego. Opisuje w niej dzieciństwo, miasto i tym samym trochę cały świat, rozumiany przez los poszczególnych jednostek, gdyż los to wyznaczona (...) z mocy grobów przestrzeń. Książka zadziwia swobodą opowiadania, konwencją, stylistyczną precyzją. Zachwyca w każdym tego słowa znaczeniu.

Muzyka: Angus & Julia Stone Snow (2017)
Twórczość tego rodzeństwa z Australii idealnie uspokaja po trudnym dniu. Zamykasz oczy i odpływasz. Nastrojowe, nostalgiczne, emocjonalne granie, pełne osobliwej magii ukazane w bardzo oszczędnej formie. Polecam, z zastrzeżeniem,że osoby, które nie lubują w takiej muzyce, mogą być mniej zachwyceni ode mnie.

Wydarzenie:Wystawa w Muzeum Narodowym w Poznaniu: Seweryn Mielżyński (1804-1872)
Gdyby ktoś z Was mieszkał w Poznaniu, bądź też miał okazję być przejazdem, zachęcam do odwiedzenia Muzeum Narodowego w Poznaniu na Alejach Marcinkowskiego 9.
Aktualnie znajduje się tam wystawa dotycząca Seweryna Mielżyńskiego i zgromadzonej przez niego i dzięki niemu kolekcji muzealnej. Więcej szczegółów na stronie muzeum. Wystawa potrwa do 18 lutego.


Jak Wam się podoba tego typu koncepcja wpisów? ;)


stycznia 16, 2018

Polecam: "Ubiór kobiecy i jego tajemnice"

Polecam: "Ubiór kobiecy i jego tajemnice"

 Dziś chciałabym napić kilka słów na temat książki Ubiór kobiecy i jego tajemnice 1780-1930. Styl- rzemiosło-produkt autorstwa Przemysława Krystiana Farysia, która jest szalenie ciekawa ze względu na nieco odmienną perspektywę - stroju jako rzemiosła artystycznego. Autor nie jest z wykształcenia historykiem. Studia kończył na Wydziale Technologii Materiałowych i Wzornictwa Tekstyliów Politechniki łódzkiej. Jak można się więc domyślić w publikacji został postawiony duży nacisk na surowce, które wykorzystano do stworzenia ubioru, materiały, a także sposób ich szycia.
Album ułożony jest chronologicznie, od najstarszych strojów do najnowszych, z uwzględnieniem wszelkich przemian.
 Dodatkowo w książce możemy znaleźć informację o najstarszych i zarazem najpopularniejszych domach towarowych. Niektóre z nich istnieją do dziś. Autor zestawił także przykładowe wartości poszczególnych elementów damskiego stroju konfekcjonowanego. Dowiemy się także, kiedy rozpoczął się proces metkowania ubrań i dlaczego, gdzie były zapięcia strojów i co najciekawsze, jaki był komfort ich noszenia.
Jeżeli ktoś interesuje się kostiumologią, czy nawet modą współczesną - powinien sięgnąć do tego albumu. Interesując się modą, powinniśmy zdobywać także wiedzę techniczną/rzemieślniczą, a nie tylko skupiać się na wizualnych elementach ubioru. To o wiele bardziej wzbogaci nasze kompetencje w tym zakresie.


                                        
(krótki przegląd albumu, za jakość i sposób wykonania przepraszam)


stycznia 12, 2018

Indie nieznane: symbolika stroju kobiecego, cz.1

Indie nieznane: symbolika stroju kobiecego, cz.1

Zanim rozpocznę moje dywagacje na temat symboliki stroju kobiet w Indiach, chciałabym krótko zdefiniować pojęcie ubioru i stroju, ponieważ zauważyłam,że wielu ludzi uważa te pojęcia za tożsame, a tak do końca nie jest. 

Ubiór to tkanina skrojona według określonego szablonu, okrycie ciała.
Strój to wygląd, zestawienie różnych elementów - nosiciel jest rozpatrywany wraz z nakryciem głowy, fryzury, makijażem, obuwiem, dodatkami i atrybutami w celu odniesienia konkretnego efektu wizualnego.

Indie to dla wielu z nas ciekawy kraj. Fascynuje nas historia, kultura, religia, sposób ubierania ludzi tam mieszkających. Jednak, czy ktokolwiek z Was zastanawiał się nad symboliką tamtejszych strojów kobiecych? Uwierzcie mi,że każdy dodatek w tym przypadku ma znaczenie i nie wiąże się to tylko z kwestią chęci wyglądania dobrze. Dziś opowiem Wam o stroju kobiecym w Indiach, który determinuje ich relacje z mężczyznami.

Indyjskie ubiory kobiece dzielą się właściwie na dwie grupy - sari, długi pas materiału, dziś, przeważnie bluzka i spódnica (pierwsze wzmianki o sari pochodzą z ok. 100 roku p.n.e.)  Ubiorem narodowym stało się w XIX wieku, a ma to związek z kolonizacją brytyjską i chęcią rozwijania swojej kultury w opozycji do brytyjskiej. Salwar kamiz zaś składa się ze spodni, długiej tuniki i szarfy, a swoje korzenie ma w tradycji muzułmańskiej. 

Stosunek do kobiety w Indiach znacznie różni się od europejskiego. Przede wszystkim kobieta cały czas jest pod opieką mężczyzny - najpierw swojego ojca, potem męża, a po jego ewentualnej śmierci syna. (niestety nie doczytałam co się dzieje, gdy nie posiadała syna) Każdy z tych etapów w jej życiu narzuca inny sposób ubierania się. 

Gdy jest dzieckiem nie może odsłaniać zbyt wiele, nosi amulety, które chronią ją przed złem, a oczy pomalowane ma kadźalem. Nosi barwne szaty i wiele ozdób. Nic w tym przypadku nie dzieje się bez przyczyny. Rodzice w ten sposób prezentują swoje dziecko rodzicom ewentualnych kandydatów na męża.  
W okresie nastoletnim (od pierwszej miesiączki aż do zamążpójścia) dziewczyna musi ubierać się skromnie. Najczęściej przywdziewa wtedy salwar kamiz. 
Podczas uroczystości zaślubin zakłada sari koloru czerwonego, ponieważ w Indiach wierzy się, iż kolor ten ma moc przywoływania miłości. Ponadto otrzymuje od swojego wybranka biżuterię, którą nosi aż do swojej lub jego śmierci. Potem biżuteria jest niszczona. 
Gdy jest już w związku małżeńskim musi się stroić i upiększać, tak, żeby przypominać boginię Lakszami. Oczywiście dla swojego męża. Wszkże sadźan (sadź - ozdoba, upiększenie) oznacza męża. Jej wygląd oczywiście przekłada się na to, jaką opinię ma jej mąż.To też czas kiedy zaczyna malować między brwiami czerwoną kropkę. Po urodzeniu pierwszego dziecka strój staje się coraz bardziej stonowany, a gdy próg ich domostwa przekroczy synowa, kobieta zaczyna być traktowana jako starsza osoba (niezależnie od wieku). Wiąże się to z ograniczeniem biżuterii, odrzuceniem wszystkiego co kolorowe. 
Po śmierci małżonka kobieta symbolicznie wchodzi w stan wdowieństwa. Nie może mieć na sobie żadnej biżuterii, czasem praktykuje się także golenie włosów na głowie. Zaczyna nosić białe szaty, gdyż w Indiach ten kolor kojarzy się z żałobą. Choć oczywiście są odstępstwa od tego. Najważniejsze,żeby barwą swoich szat nie nawiązywała do barw przeznaczonych świeżo upieczonym mężatką.

 Jak widzicie strój kobiety w Indiach jest ściśle powiązany z jakimś momentem w jej życiu. Przypuszczam,że wiele z Was to zrazi - mnie zraziło. Nie potrafię wyobrazić sobie sytuacji, aby mój wiek, czy stan cywilny determinował to, w jaki sposób mam się ubierać. Widać także,że w Indiach nie przywiązuje się specjalnie wagi do biżuterii ślubnej i nie traktuje się jej, jako pamiątki rodzinnej, lecz indywidualny prezent, który przypisuje się jednej osobie i wiąże duchowo z mężem.

Na dziś to tyle. Chętnie dowiem się co myślicie o tym. Zachęcam też do zadawania pytań, ponieważ pominęłam wiele wątków. Skupiłam się jedynie na najważniejszych kwestiach. ;)


stycznia 09, 2018

recenzja filmu Kochankowie z księżyca (Moonrise Kingdom)

recenzja filmu Kochankowie z księżyca (Moonrise Kingdom)

W ostatni piątkowy wieczór miałam okazję obejrzeć film pt. Kochankowie z księżyca reżyserii W. Andersona. Dziś już 48 letniego Teksańczyka, z wykształcenia filozofa. Już na wstępie można domyślić się więc,że film w swoim przekazie będzie specyficzny (tak tez się stało, ale po kolei). 

Kochankowie z księżyca to produkcja dziwna, atrakcyjnie ekscentryczna i zarazem niebywale dowcipna. W tym samym filmie, na przeciwko siebie możemy spotkać Billa Murray'a i Bruce Willis'a (było to dla mnie sporym zaskoczeniem, ponieważ nie miałam okazji oglądać filmu z tą dwójką razem). Wes Anderson w swojej produkcji przywołał przykład młodej miłości, która musi zmagać się z wieloma przeciwnościami losu. W moim odczuciu film jest przemyślany w każdym najdrobniejszym szczególe. Od kompozycji, muzykę po dialogi i błyskotliwe myśli bohaterów. Wyróżnia się niekonwencjonalną, dysfunkcyjną przestrzenią, z której wykluczono współczesny świat, mimo iż w świecie lat 60. XX wieku jest osadzony. Bohaterowie komunikują się między sobą swoim prywatnym językiem, który funkcjonuje na płaszczyźnie dosłowności i jednocześnie symbolu. Świat jest zamknięty, a bohaterowie tego świata żyją w swoistym domu dla lalek. Mimo iż na początku fabuła wydaje się być trywialna, trywialna zdecydowanie nie jest. Wymaga głębszego zastanowienia. 
Co ważne, w większości filmów szaleństwo ukazuje się tajemniczo, mrocznie, jednak pod początkową osłoną zdrowego rozsądku bohatera. Tutaj mamy do czynienia z czymś zupełnie odmiennym. Anderson od razu wykłada przysłowiową kawę na ławę. Po zachowaniach dzieci od razu możemy domyślić się na co cierpią, jaka jest ich psychika i do czego są zdolne.

Reżyser przenosi nas do roku 1965. Akcja dzieje się w małym angielskim nadmorskim miasteczku, określanym New Penzance, do którego trudno się dostać. Chłopiec - Sam Shakusky, ucieka z obozu harcerskiego Ivanhoe.W tym samym czasie ucieka także jego przyjaciółka korespondencyjna Suzy Bishop. Widzieli się raz - na przedstawieniu organizowanym przez szkółkę niedzielną. Suzy gra w nim kruka. 
Sam jest nielubiany wśród pozostałych harcerzy, którzy uważają go za dziwaka. Jego rodzice zmarli, a rodzina zastępcza wysłała go na obóz, ponieważ sobie z nim nie radzili. Niebywale mądry, jak na swój wiek, nosi czapkę z szopa i pali kukurydziane fajki, doskonale odczytuje mapy. Ona zaś uwielbia powieści sci-fi i muzykę Francoise' a Hardy' ego, której słucha na przenośnym odtwarzaczu płyt młodszego brata. Często szpieguje swoich rodziców i przyjaciół za pomocą lornetek, nigdzie się bez niej nie rusza. Jest niezwykle emocjonalna i przez to wybuchowa. 

Ucieczka dzieci zaburza początkowy obraz sielanki. Naświetlony zostaje kryzys starszego pokolenia. Bill Murray i Frances McDormand są rodzicami Suzy' ego. Ich małżeństwo się rozpada, śpią w pojedynczym łóżku, prawie nigdy nie spotykają się ze sobą, wymieniają komunikaty przez megafon.  Bruce Willis jest dowódcą policji, samotnym i przygnębionym. Mały aneks kuchenny, przy którym przygotowuje posiłek dla Sama, doskonale odzwierciedla jego głęboką samotność, a Edward Norton jest przywódcą drużyny harcerskiej, niedorzeczny, ale dostojny w komicznych długich skarpetkach, nie może opanować grupki harcerzy.

Chyba nikt poza Andersonem nie mógłby wymyślić takiej sceny, w której dwóm młodym kochankom nakazano stanąć przy trampolinie, aby poważnie przemyśleć kwestie ślubu(!), podczas gdy na wskazanej trampolinie nieznany chłopiec demonstruje atletyczne skoki.

Film umila muzyka Benjamina Brittena, która jest ciekawym wyrazem tego parochialnego, wyspiarskiego zakątka Ameryki. Wywołuje nostalgię. Stworzona estetyka filmu natomiast służy przeciwcyfrowemu, niemal ręcznie konstruowanemu kinu, które ma niezwykłą zdolność wyczarowania charakterystycznego świata - samego w sobie. Wszystkie dziwactwa zaobserwowane w filmie wspaniale do siebie pasują, co stwarza ekscytującą fabułę. 

Co tu dużo mówić. Jeśli ktoś z Was jeszcze nie oglądał tego filmu, to szczerze go polecam. ;)

stycznia 06, 2018

wprowadzenie

wprowadzenie

Przedstawienie [swojej] postaci zawsze przychodziło mi z trudem. Pierwszy post rodzi chaos. Chciałoby się tak wiele napisać, a jednocześnie problematyczne jest dobranie tego w odpowiednie słowa. Oprócz sztampowych haseł w stylu: studiuję, pracuję, mimo przeciwności losu realizuję swoje marzenia, mam dla Was jeszcze wiele komunikatów. Z czasem je odkryjecie. 

Strona internetowa, którą zdecydowałam się stworzyć, ma być zwieńczeniem moich myśli. Chciałabym podzielić się na forum nie tylko wewnętrznymi przemyśleniami, inspiracjami, a także pozycjami książkowymi, które mnie zachwyciły bardziej lub mniej, recenzjami filmów, a także (przez wzgląd na wykształcenie) zainteresowaniami kostiumologicznymi w ujęciu historycznym oraz współczesnym. 

Minął kolejny rok. Chyba najlepszy w moim dotychczasowym, ponad dwudziestoletnim życiu. Wierzę,że i ten będzie równie wspaniały. Nie mówię tutaj o problemach natury egzystencjalnej. One zawsze są obecne. Chodzi mi bardziej o spokój duszy i emocji, który rodzi się w nas za sprawą bratniej duszy przy naszym boku. Tak też się stało ze mną.

Nigdy nie robiłam przemyśleń noworocznych. Jedyne co przemyka mi przez myśl tego dnia, tj. 1 stycznia o godzinie 0:00, gdy ustami dotykam musującego szampana, jest to, aby stać się lepszym człowiekiem.

Ode mnie tyle. Chciałabym jednak wszcząć dyskusję i zapytać jak to jest z Wami? Czym jest dla Was początek Nowego Roku? Czy robicie postanowienia noworoczne? Traktujecie ten czas jako nową szansę dla siebie?
Copyright © 2016 karmnik kulturowy , Blogger